Mistrz Citroën - pół Polak, pół Francuz - zawdzięczamy mu więcej, niż by się wydawało

André Citroën miał ogromny wpływ na rozwój przemysłu samochodowego we Francji i reszcie Europy, wpływ, o którym z perspektywy czasu łatwo zapomnieć. Był też wybitnym innowatorem w innych dziedzinach.

Francuski Ford

Choć jego matka była Polką, nazywa się go czasem "francuskim Henry Fordem" i ma to wiele wspólnego z rzeczywistością: to on rozpoczął w 1919 roku produkcję pierwszego francuskiego auta, wykonywanego z użyciem amerykańskich technologii masowej produkcji (praca na taśmie montażowej).

To za jego sprawą powstał ultranowoczesny na owe czasy model Traction Avant, wyprodukowany w 750 tysiącach sztuk przez 23 lata, auto z samonośnym nadwoziem, przednim napędem i niezależnym zawieszeniem wszystkich kół. Podczas pierwszej wojny światowej stosował te same techniki masowej produkcji do wytwarzania amunicji dla francuskiej armii, zdobywając cenne doświadczenia w zakresie produkcji precyzyjnie wykonanych elementów.


Zaraz po Ameryce

W 1924 zreorganizował paryskie przedsiębiorstwo taksówkowe. Także jemu Francja zawdzięczała sieć szybkich połączeń autobusowych na przedmieściach i w mniejszych miastach. Wreszcie otwierał przedstawicielstwa marki Citroën w całej Europie. Po 10 latach istnienia firmy Citroën stał się czwartym największym producentem samochodów w świecie i zarazem największym producentem samochodów poza USA.

W 1929 roku fabryka przy Quai de Javel wytworzyła ponad 100 tysięcy aut, następnym razem takie wielkości pojawiły się na Starym Kontynencie dopiero w latach 50. XX wieku. W 1931 roku, w uznaniu zasług André Citroëna dla rozwoju cywilizacji i postępu technicznego rząd Francji przyznał mu Krzyż Oficerski Legii Honorowej.

Mistrz marketingu

Citroën poczynił także ogromne postępy w zupełnie odmiennej od produkcji aut dziedzinie: był pionierem nowoczesnego marketingu. To on rozświetlił Łuk Triumfalny w Paryżu, robiąc z tej iluminacji prezent dla mieszkańców stolicy Francji. To on zatrudniał literatów i artystów plastyków do tworzenia wybitnych pod względem wizualnym i tekstowym broszur tudzież ilustrowanych katalogów.

To on umieścił największą na świecie świetlną reklamę marki Citroen na Wieży Eiffla. Jej uruchomienie w lipcu 1925 roku było wielkim wydarzeniem: litery miały po 30 metrów wysokości i tworzyło je 250 żarówek - niecodzienną reklamę Citroëna widać było z miejscowości oddalonych od centrum Paryża o 100 kilometrów. Początkowo iluminacja stalowej wieży uświetniła otwarcie międzynarodowej wystawy Exposition des Arts Decoratifs et Industriels, uważanej za miejsce narodzin ruchu Art Deco, ale efekt działania reklamy był tak silny, że Citroën płacił za swoje nazwisko na Wieży Eiffla jeszcze przez kolejnych dziesięć lat.

Citroën starał się być zawsze w centrum wydarzeń, które poruszały i podniecały opinię publiczną, toteż w maju 1927 roku zorganizował ogromne przyjęcie na cześć amerykańskiego pilota, Charlesa Lindbergha, który właśnie samotnie przeleciał Atlantyk na trasie z USA do Francji. Na oficjalnej ceremonii, mającej uczcić wyczyn pilota, dzieci Citroëna wręczyły prezent amerykańskiemu bohaterowi, o czym nie omieszkały wspomnieć wszystkie gazety.

Szczypta historii


W tym miejscu, choć nia ma to związku z samochodami, warto może przypomnieć rolę, jaką pełniła Wieża Eiffla (La Tour Eiffel) i skąd się wzięła, a także dlaczego kontrowersyjna z początku reklama Citroëna była kolejnym budzącym emocje epizodem w burzliwej historii tej budowli.

Na pomysł budowy stalowej, ażurowej wieży, mającej stać się najwyższą zbudowaną przez człowieka budowlą na Ziemi (tytuł ten dzierżyła do 1930 roku) wpadło dwóch inżynierów z biura konstrukcyjnego prowadzonego przez Gustava Eiffela - Maurice Koechlin i Émile Nouguier. Przygotowali oni wstępny projekt, dla którego sam Eiffel początkowo wykazywał niewielki entuzjazm, ale po jego dopracowaniu odkupił prawa do niego od swoich współpracowników.

320-metrową wieżę budowano w latach 1887-1889: miała stać się bramą wejściową na teren Wystawy Światowej w 1889 roku, mającej upamiętnić stulecie rewolucji francuskiej. Wieżę montowano z ponad 18 tysięcy elementów, nitowanych w Levallois-Peret. Stalowa konstrukcja bez wind i instalacji waży 7300 ton, a użyto w niej 2,5 miliona nitów. Jeszcze przed budową wielu niedowiarków stawiało opór, twierdząc, że taka konstrukcja nie ma prawa bytu i na pewno się zawali, zaś podczas budowy gazety często pisały o niechybnej katastrofie i rzekomej chorobie umysłowej Eiffela.

Zamiaszkujący Paryż artyści protestowali przeciwko temu zamachowi na piękno historycznego miasta. Podobno po zakończeniu budowy Guy de Maupassant jadał obiady w restauracji na wieży, gdyż było to jedyne miejsce w Paryżu, z którego wieży nie było widać... Dziś oczywiście wieża jest symbolem stolicy Francji i na pewno nikt sobie już nie wyobraża tego miasta bez niej (podobna wieża miała wkrótce później powstać w Londynie, ale nigdy jej nie zbudowano). Gdy Citroën polecił zainstalować na konstrukcji swoją świetlną reklamę, wielu protestowało, traktując to jako niedozwoloną ingerencję w krajobraz miasta. Cóż, może ludzie po prostu nie lubią zmian.

Od kołyski

André-Gustave Citroën stał się także pierwszym producentem aut, który starał się przyzwyczajać klientów do marki Citroën już od przedszkola. Dziś ten rodzaj oddziaływania na młodych konsumentów, choćby przez pozornie niewinne przekazy w mediach społecznościowych, wydaje się czymś normalnym, w początkach lat 20. XX wieku był niczym trzęsienie ziemi.

Zaczął od produkcji samochodów-zabawek, i to już w 1923 roku, a zatem w trzy lata po otwarciu słynnej fabryki przy Quai de Javel. Miniaturki, wykonane z rzadką wtedy pieczołowitością, w pełni odpowiadały wyglądem produkowanym przez Citroena modelom, były to zatem nie proste zabawki, ale praktycznie modele redukcyjne.

Citroën chciał wychowywać europejskie dzieci na lojalnych nabywców, którymi mogły się stać, gdy dorosną. Jak sam mawiał, chciał, by dzieci nie mówiły "Podaj mi modelik samochodu", ale "podaj mi mojego Citroëna". Uważał, że pierwszymi trzema słowami, których powinno nauczyć się małe dziecko, winny być mama, tata i Citroën. Był pewien, że dzięki takiej pracy u podstaw dorośli konsumenci kupią produkowane przez niego auta, bo będą im się pozytywnie kojarzyły z miłymi wspomnieniami z dzieciństwa.

Wyścigi maluchów i kolejny polski akcent

Po modelach przyszedł czas na produkcję pięknie wykonanych zabawkowych warsztatów, baz transportowych i remiz strażackich, a od 1927 na seryjne wytwarzanie sławnych samochodzików "Citroënette". Autka, stanowiące nadal wierne kopie prawdziwych modeli Citroëna, które każde dziecko widziało na ulicach europejskich miast, były napędzane pedałami albo... silnikiem elektrycznym!

Organizowano dla nich w miejscowościach urlopowych konkursy elegancji, jak dla prawdziwych, szykownych wozów, a także wyścigi. To bardzo mało znany fakt, ale samochodziki Citroënette sprzedawano z powodzeniem także w Polsce przed drugą wojną światową. Co więcej, przed ulicznymi wyścigami samochodowymi, przyciągającymi najlepszych europejskich mistrzów kierownicy, a znanych jako Grand Prix Lwowa (1930-33) urządzano wyścigi dzieci na tej samej trudnej trasie w samochodzikach produkowanych przez Citroëna.

Na gąsienicach


Pojazdy terenowe Citroën-Kégresse to ważny, choć częściowo zapomniany rozdział historii francuskiej marki. Inżynier Adolphe Kégresse pracował kiedyś dla rosyjskiego cara, głównie nad rozwiązaniami napędu gąsienicowego dla samochodów, jakże potrzebnych na bezdrożach Rosji. Po rewolucji bolszewickiej 1917 roku powrócił do ojczystej Francji i zaczął współpracować z Citroënem.

Auta Citroena o napędzie półgasienicowym, o nazwie Citroën-Kégressestały się narzędziem nowoczesnych, przełomowych działań promocyjnych. Citroën mianowicie zorganizował trzy wielkie transkontynentalne wyprawy naukowe, na które zabierano także dziennikarzy, o nazwach Croisière Jaune (15 tysięcy kilometrów z Bagdadu do Pekinu), Croisière Blanche (w Ameryce Północnej, między wybrzeżami Kanady) oraz Croisière Noire (12 tysięcy kilometrów na Czarnym Lądzie, w tym przez nieznane tereny Sahary).

Nazwa marki stała się synonimem postępu, nowatorskich rozwiązań i odkryć naukowych, wspomagających rozwój przemysłu, a kroniki filmowe pełne były obrazów bohaterskich podróżników, podążających szlakami, którymi przed nimi nie przejechał żaden pojazd mechaniczny. O wszystkich Croisière rysowano także komiksy dla dzieci. Zresztą rozwiązanie pojazdu półgąsienicowego stało się za sprawą Citroëna bardzo popularne w świecie, takie pojazdy wojskowe podczas drugiej wojny światowej produkowali i Amerykanie, i Niemcy.

Mistrz

Andre Citroën nie tylko miał smykałkę do dobierani sobie utalentowanych współpracowników, ale także do wymyślania bardzo świeżych pomysłów na promocję produktów własnej firmy, nawet nie tyle produktów, co pewnej filozofii technologicznej, spojrzenia na świat oczami marki Citroën. Pod tym względem niewiele się zmieniło: Citroën nadal podąża ścieżką wytyczoną przez syna Polki i Holendra, tworząc wyrafinowane pod względem technologicznym produkty, które podobają się klientom na całym świecie.

Poleć tę relację znajomym
Udostępnij Tweetnij