MENU
16.09.2019

Bon Chic, Bon Genre, czyli paryska subkultura widoczna w Citroënie C5 Aircross

Nie trzeba odwiedzać Paryża, by wiedzieć, że nazywanie go stolicą mody nie jest nadużyciem. Najbardziej podziwiani mieszkańcy tego miasta kierują się prostą zasadą: "Bon Chic, Bon Genre". To od niej pochodzi nazwa subkultury, która wpłynęła na nowego Citroëna C5 Aircrossa.

"Bon Chic, Bon Genre" to cztery słowa, które są niczym drogowskaz dla każdego, kto chce poznać się na paryskiej modzie. W wolnym tłumaczeniu można je rozumieć jako "szykownie i dobrej jakości". Doskonale oddają to, jak ubierają się stylowi mieszkańcy tego miasta. Zresztą, nie kończy się na wyglądzie. To osoby dobrze wykształcone, obyte w świecie i z wpływowymi znajomościami. BCBG jest wręcz subkulturą – i istnieje do dziś.

Chcąc ubierać się jak jej przedstawiciele, trzeba pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze, ma być prosto. Jak mawiała francuska projektantka Coco Chanel, przed wyjściem z domu spójrz w lustro i zdejmij jeden dodatek. Po drugie, ma być wygodnie. Paryżanki nie zakładają butów na wysokich obcasach, które są tak uwielbiane w Stanach, bo jednocześnie chodzenie w nich jest prawdziwym wyzwaniem. Po trzecie, ma być porządnie. Wcale nie chodzi tu o epatowanie logotypami znanych firm. Wręcz przeciwnie. Im go mniej, tym lepiej. Ważne jednak, by każdy element stylizacji był wysokiej jakości.

30 konfiguracji nadwozia, 5 wersji wykończenia wnętrza

BCBG to nie tylko moda
Powyższe porady sprawdzają się nie tylko przy wyborze garderoby. Są na tyle uniwersalne, że można je stosować w kuchni, codziennym życiu, a nawet w... motoryzacji. Najlepszym przykładem tego, jak "Bon Chic, Bon Genre" może wpłynąć na samochód, jest nowy Citroën C5 Aircross. Wystarczy do niego wsiąść, by przekonać się, że projektanci kierowali się tymi samymi zasadami, co mieszkańcy Paryża.

W oczy od razu rzuca się bardzo minimalistyczny kokpit. Gdy samochód jest wyłączony, zegary są niepotrzebne, więc ich nie ma. Podobnie z kontrolerem klimatyzacji czy przyciskami do obsługi radia. Jak to możliwe? Bardzo prosto – zastąpiły je wyświetlacze. Jeden znajduje się za kierownicą tam, gdzie zazwyczaj są zegary. Drugi na desce centralnej i obsługuje nie tylko klimatyzację, ale też zaawansowany system multimedialny.

Dopiero po wciśnięciu przycisku startera ekrany ożywają, odkrywając kolejne funkcje auta. Wtedy zauważasz, że interfejs jest idealnie wkomponowany w styl wnętrza, a możliwości personalizacji pozwalają spędzać mniej czasu na szukaniu przycisków. Jednocześnie projektanci nie zapomnieli, że są sytuacje, w których wyświetlacz się nie sprawdzi, dlatego podstawowe przełączniki zachowano w klasycznej formie.

Wnętrze jest też bardzo funkcjonalne. Nie mam tu na myśli dużego, nawet 720-litrowego bagażnika czy dwóch niezależnych foteli w drugim rzędzie, a liczne schowki, które sprytnie ukryto w kokpicie. Na szczególną uwagę zasługuje ten przed pasażerem. Jest chłodzony i pomieści nawet 1,5-litrową butelkę. Gdyby tego było za mało, kieszenie w drzwiach i schowek pod podłokietnikiem są również bardzo pojemne.

Nim odjedziemy, warto przyjrzeć się pozycji za kierownicą. Jak przystało na SUV-a, siedzi się wysoko. Nie czujesz się jednak jak na niestabilnym krześle barowym. Kokpit przyjemnie otacza kierowcę, a wysoko poprowadzony tunel środkowy sprawia, że wolant do wyboru kierunku jazdy, pokrętło systemu Grip Control czy przycisk Sport są dostępne na wyciągnięcie ręki. W C5 Aircross kierowca czuje się pewnie i wie, że ma kontrolę nad pojazdem.

Podczas jazdy docenisz małe detale, które sprawiają, że francuskim SUV-em podróżuje się przyjemniej. Jednym z nich jest bezprzewodowa ładowarka, która łączy wygodę (wystarczy położyć na niej telefon) z praktycznością (ma konkretną funkcję) oraz elegancją (nie ma żadnej wtyczki czy plączącego się kabla). Innym przykładem jest kamera ConnectedCAM, czyli wideorejestrator wkomponowany w lusterko wsteczne. Poza nagrywaniem filmów może robić zdjęcia, a wszystko to jest dostępne do podejrzenia w aplikacji po podłączeniu do sieci Wi-Fi. A to dlatego, że C5 Aircross potrafi też utworzyć hotspot dla swoich pasażerów.

  • Cyfrowe wskaźniki

    Cyfrowy zestaw wskaźników przed kierowcą, który można konfigurować. Ekran o przekątnej 12,3'' wyświetla wybrane informacje dotyczące jazdy w polu widzenia kierowcy.

  • Tablet

    8'’ tablet z ekranem dotykowym, który można personalizować, oferujący dostęp do multimediów, telefonu, ustawień klimatyzacji i nawigacji, funkcja Mirror Screen, Citroën Connect Navi.

  • Deska rozdzielcza

    Solidna deska rozdzielcza ma horyzontalny design, zdobi ją panel rozciągający się na całej jej długości. Szeroka i wysoka konsola centralna, obszerne, wysoko zamocowane fotele dające poczucie kontroli i dominacji na drodze

  • Wykończenie wnętrza

    Pięć dostępnych wersji wykończenia, łączących odpowiednie doświetlenie kabiny, przyjazny klimat i wyrafinowany styl. Oprócz konfiguracji standardowej można zdecydować się na jedną z czterech wersji opcjonalnych: Wild Grey, Metropolitan Beige, Metropolitan Grey i Hype Brown.

Prosto, wygodnie, porządnie
Materiały użyte do wykończenia wnętrza C5 Aircrossa są najwyższej jakości. W bazowych wersjach wyposażeniowych dominuje przyjemna w dotyku szara tkanina, w droższych pojawia się granatowa tkanina i ekoskóra, zaś topowa linia "Hype Brown" oferuje miękką skórę Nappa Mustang w połączeniu ze skórą ekologiczną Mistral. Niezależnie od wybranej odmiany, w aucie nie doświadczymy trzasków czy skrzypienia, ponieważ wszystko jest doskonale złożone.

Jakość to nie tylko wnętrze, ale też sposób, w jaki samochód jeździ. C5 Aircross ponad wszystko stawia komfort pasażerów. Zapewnia to zawieszenie z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi oferowane tylko przez Citroëna. Pasażerowie czują się, jakby wręcz unosili się nad drogą, ale auto prowadzi się pewnie i stabilnie. Na uwagę zasługują też miękkie fotele projektowane z użyciem rozwiązań stosowanych w meblach. Dzięki temu nawet krótka przejażdżka może być okazją do relaksu.

Numer jeden w kategorii CROSSOVER/SUV KLASY ŚREDNIEJ 2018

Inspired By You!

Wreszcie, wygląd auta. Bez wątpienia C5 Aircross nie jest taki jak inni. Tradycyjny szewrom Citroëna został ukryty w listwach, które okalają górne części reflektorów. Delikatne linie nadają nadwoziu elegancji, ale dzięki zwiększonemu prześwitowi i dużym kołom można mieć pewność, że samochód potrafi więcej niż tylko dobrze się prezentować. Z kolei panele Airbumb instalowane na drzwiach to przykład tego, że elementy dekoracyjne mogą mieć też swoje funkcje.

C5 Aircross jest BCBG
Prosty projekt, funkcjonalne nadwozie, eleganckie rozwiązania i wysoka jakość wykonania sprawiają, że C5 Aircross idealnie odnalazłby się na ulicach Paryża. To samochód dla osób, które wiedzą, czego chcą i nie muszą nikomu nic udowadniać. Po prostu wybierają to, w czym czują się najlepiej. To najlepszy dowód na to, że C5 Aircross jest "bon chic, bon genre".

15.10.2019

Nowoczesne auto to takie, które dba o ciebie. Taki właśnie jest nowy Citroën C5 Aircross

W dobie tanich biletów lotniczych mało kto decyduje się na podróżowanie autem? Nic bardziej mylnego. Większość Polaków ciągle jeździ samochodem. Dlatego warto wybrać taki model, który oferuje systemy dbające o komfort i bezpieczeństwo w trasie.

Dane za rok 2017 nie pozostawiają wątpliwości. Ponad 76 proc. Polaków po kraju podróżowało samochodem. W przypadku wyjazdów zagranicznych odsetek ten spada do ponad 30 proc., co ciągle jest liczbą imponującą. Może kolej działa coraz lepiej, a bilety lotnicze są coraz tańsze, ale drogi również z roku na rok się poprawiają. Jeszcze w tym roku zostaną oddane do użytku kolejne odcinki autostrad i ekspresówek, które będą jeszcze mocniej zachęcać do wybrania czterech kółek.

A skoro tak, to warto poszukać auta wręcz stworzonego na trasę. W obecnych czasach taki model musi kłaść szczególny nacisk na dwie dziedziny: komfort i bezpieczeństwo. Bez tego nie wyobrażam sobie nowoczesnego samochodu, a tym bardziej takiego, w którym mam spędzić kilka godzin. Ważny jest też oszczędny napęd oraz pakowne wnętrze, a ideał będzie oferował to wszystko w przystępnej cenie. Co ciekawe, niedawno na rynku pojawił się samochód, który może odhaczyć każdy z tych pięciu podpunktów.

Uniwersalny i wygodny Citroen C5 Aircross

450 cm długości, 160 cm szerokości, 165,4 cm wysokości to komfort podróżowania nawet podczas długiej trasy.

Mowa o Citroënie C5 Aircross, czyli najnowszym SUV-ie marki. Zamiast iść z prądem, Francuzi podeszli do tematu po swojemu. Zrobili auto, które już wyglądem zdradza, że jest inne niż konkurencja. Nie jest to pusta obietnica, o czym można przekonać się już po zajęciu miejsca w przestronnej kabinie. A najlepsze ujawnia się dopiero po wyjechaniu na trasę.

C5 Aircross zadba o twoje bezpieczeństwo

Wysokie prędkości i duże nagromadzenie samochodów sprawiają, że na autostradach trzeba bardzo uważać. To miejsce, gdzie zdecydowanie warto korzystać z wszelkiej dostępnej pomocy, a jednym z najlepszych systemów, które ją oferują, jest Highway Drive Assist.

Dzięki zestawowi czujników samochód doskonale wie, co się z nim dzieje. Może wykorzystywać te dane do utrzymywania odpowiedniej prędkości, ale i dobierania jej do warunków na drodze. Powiedzmy, że pojawi się przed nim wolniej jadący pojazd. C5 Aircross sam zredukuje prędkość, by nie doszło do kolizji. Co więcej, Highway Drive Assist pozwala mu też samodzielnie utrzymywać się pomiędzy liniami wyznaczającymi pasy ruchu.

A co, gdy na trasie zmieni się obowiązujące ograniczenie prędkości? W takim wypadku system rozpoznawania znaków odczyta nowy limit i poinformuje o nim kierowcę. Ten będzie mógł jednym ruchem dostosować prędkość na tempomacie, lub ustawić ogranicznik na dozwoloną wartość.

Kamera odpowiedzialna za pracę systemu potrafi też wykrywać np. znaki stopu lub te wskazujące na drogę jednokierunkową. Dzięki temu zawsze mamy pewność, że poruszamy się zgodnie z obowiązującymi przepisami. Odpowiednie komunikaty są wyświetlane na czytelnym ekranie za kierownicą.

Tematem często bagatelizowanym przez kierowców jest oświetlenie. Zacznijmy od tego, że C5 Aircross może być wyposażony w reflektory Full LED. Zaskoczeniem nie jest, że potrafi sam włączyć światła, gdy zrobi się ciemno. Natomiast to, że potrafi automatycznie zmienić światła drogowe na mijania, nie jest już takie oczywiste. To kolejny powód, dla którego podróżowanie C5 Aircrossem jest bezpieczniejsze.

Wspomniane trzy systemy to tylko fragment tego, co oferuje flagowy SUV Citroëna. Już w standardzie na pokładzie ma Coffee Brake Alert przypominający o konieczności zrobienia przerwy czy Front Collision Warning ostrzegający przed ryzykiem wjechania w inny pojazd. Komplet systemów jak ABS, ESP czy ASR jest po prostu oczywistością.

C5 Aircross zadba o rozrywkę na pokładzie

Bezpieczeństwo to jedna strona podróżowania. Rozrywka jest drugą i C5 Aircross nie zawodzi również na tym polu. Sercem systemu multimedialnego jest duży ekran dotykowy o przekątnej wynoszącej 8 cali. Interfejs można dostosować do potrzeb, dzięki czemu wszystkie potrzebne funkcje są dostępne na wyciągnięcie ręki.

Systemu pozwala nie tylko na odtwarzanie muzyki przez Bluetooth czy z radia AM/FM + DAB, ale ma też wbudowaną przeglądarkę internetową i dostęp do specjalnych aplikacji. Gdyby tego było za mało, funkcja Mirror Screen pozwala przenieść ekran smartfona na wyświetlacz samochodu. Dźwięk jest odtwarzany z zestawu 6 głośników.

Centrum rozrywki Citroena C5 Aircross

Ciekawostką, której próżno szukać u konkurencji, jest wbudowana kamera Connected Cam. To wideorejestrator, który pozwala na nagrywanie trasy, ale też robienie zdjęć. Po naciśnięciu jednego przycisku można je udostępnić w mediach społecznościowych bądź wysłać do znajomych za pomocą komunikatora. Dostęp do wszystkich pamiątek mamy z poziomu specjalnej aplikacji na smartfona.

Skoro już mowa o telefonie, to nie można zapomnieć o bezprzewodowej ładowarce, w którą może być wyposażony C5 Aircross. Wystarczy położyć kompatybilne urządzenie na specjalnej półce, a samochód będzie ładował je podczas jazdy. W czasach wiecznego szukania wolnych kontaktów, by uzupełnić baterię – bajka!

A co z resztą?

Każdy z powyższych systemów sprawia, że Citroën C5 Aircross to świetny przykład nowoczesnego auta, które dodatkowo sprawdzi się w podróży. Tutaj jednak argumenty się nie kończą. Ma fantastyczne zawieszenie z amortyzatorami Progressive Hydraulic Cushions oraz specjalne fotele poprawiające komfort jazdy. Występuje w wersjach z 4 silnikami, a 3 z nich mogą być parowane z automatyczną skrzynią biegów o 8 przełożeniach.

C5 Aircross jest też bardzo przestronny. Nadwozie o długości 4,5 metra mieści nawet 3 rzędy siedzeń, a w tym drugim producent zdecydował się na 3 niezależne fotele. Wreszcie – cena. Za bazowego C5 Aircrossa trzeba zapłacić 90 900 zł, a już w standardzie dostajemy niektóre ze wspomnianych systemów, klimatyzację czy aluminiowe, 17-calowe felgi.

14.10.2019

W biegu. Potrzeby oraz codzienność 5 grup współczesnych Polek

Rodzina, praca, tradycja i nowoczesność – polskie kobiety godzą wiele sprzecznych żywiołów, na dodatek będąc się w ciągłym ruchu. Autorzy raportu "Women Power" z 2018 r. mówią o 5 grupach współczesnych Polek. Jakie są ich potrzeby w domu i na drogach? I jak marka Citroën na nie odpowiada – zgodnie ze swoją obietnicą Inspired by You?

Jesteśmy różni, a więc nie da się jednoznacznie każdego z nas zaklasyfikować. Jednak popularność różnego rodzaju zestawień i testów psychologicznych pokazuje, że lubimy poszukiwać odpowiedzi na swoje potrzeby w większych grupach. Projekt naukowy pt. "Women Power – Kobiety w Polsce 2018", którego współautorką jest psycholog społeczna Marta Majchrzak, podzielił Polki na 5 grup o różnych temperamentach. Czy ten podział ma wpływ na potrzeby pań na polskich drogach? Sprawdźmy!

Godzenie przeciwności

Najliczniejszą grupę wg. raportu (21 proc. – 3 mln kobiet) stanowią tzw. "Ogarniaczki Rzeczywistości". To osoby zorganizowane, które lubią, gdy dużo się dookoła nich dzieje. Właśnie umiejętność godzenia natłoku obowiązków uważają za główną siłę kobiet. Czemu zawdzięczają tę super moc? Przede wszystkim praktyce oraz otwarciu na nowe technologie.

Inteligentna nawigacja, taka jak Citroën Connect NAVi 3D albo funkcja Mirror Screen, łącząca telefon komórkowy z ekranem samochodu – dla tych pań podobne rozwiązania są codziennością. Dzięki nim dojadą wszędzie na czas, po drodze robiąc jeszcze tuzin innych rzeczy.

Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu

Druga grupa pod względem wielkości to tzw. "Bokserki Losu" (20 proc. – 2,8 mln Polek). Znajdują spełnienie przede wszystkim w życiu rodzinnym. To mamy i żony, którym zdecydowanie za rzadko dziękujemy za ich poświecenie i cierpliwość wobec pozostałych domowników. Zarówno w życiu, jak i na drodze cenią sobie przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa.

Takie kobiety przed zakupem auta z pewnością upewnią się, że w testach bezpieczeństwa (np. Euro NCAP) uplasowało się ono na wysokim miejscu. Lubią też samochody o dużym bagażniku i przestrzeni dla pasażerów – nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się przecież okazja do rodzinnego wyjazdu czy konieczność zrobienia dużych zakupów.

Wolność i wiatr we włosach

Trzecia grupa Polek (18 proc. – 2,4 mln osób) ma najbardziej liberalne poglądy w całym zestawieniu. Tzw. "Dziarskie Dziewuchy" uważają, że tylko niebo jest granicą dla ich możliwości i aspiracji. To wolne duchy, dla których rodzina nie jest podstawowym wymogiem szczęścia. Wsiadając do samochodu liczą przede wszystkim na uczucie wolności.

Dlatego docenią auta o atrakcyjnym designie. Tym bardziej, jeśli mogą same o nim decydować. Przykładem takiego pojazdu jest SUV Citroën C3 Aircross, gdzie podczas zakupu mają aż 90 dostępnych kombinacji kolorystycznych.

Citroen C5 Aircross doskonale łączy w sobie cechy i potrzeby współczesnych Polek - nowoczesność, bezpieczeństwo, atrakcyjny design, niezawodność i uniwersalność.

Kontrola nad życiem i kierownicą

Czwartą grupę (18 proc. – 2,3 mln kobiet) stanowią "Domowe Królowe". Również one stawiają na życie rodzinne. Jednak w odróżnieniu od "Bokserek Losu", zamiast wymierzać ciosy przeciwieństwom na swojej drodze, wolą chwycić życie mocno w ręce. "Domowe Królowe" lubią mieć nad wszystkim kontrolę, a dobro najbliższych jest dla nich najwyższą wartością.

Tak jak w życiu, tak samo na drodze cenią sobie auta pewne i niezawodne. Lubią funkcje, takie jak system Grip Control, który dostosowuje się do typu nawierzchni oraz warunków na drodze. "Domowe Królowe" swoją kontrolę rozciągają także na oszczędności – samochody zużywające dużo paliwa są dla nich przegrane na starcie.

Szczęśliwy kompromis

Najmniejsza grupa Polek (17 proc. – 2,2 mln kobiet), a także zdaniem raportu najmłodsza, to "E-Księżniczki". Uważają, że w życiu potrzebna jest równowaga. Z jednej strony lubią mieć możliwość robienia kariery zawodowej, ale też cenią stabilizację, z jaką wiąże się posiadanie rodziny. Znają swoją wartość, dlatego nie godzą się na kompromisy kosztem własnych potrzeb.

Dla nich powstają samochody uniwersalne. Nie stroniące od nowoczesnych rozwiązań, takich jak wyświetlacz Head-Up Display czy bezprzewodowe ładowanie smartfona, ale też solidne i bezpieczne. Auto musi być trochę jak współczesny dżentelmen, który zawsze poda pomocną dłoń, ale też będzie je traktować serio, jako równorzędnego partnera.

Jaki typ samochodu spełnia potrzeby wszystkich wymienionych grup kobiet? Nowoczesność, bezpieczeństwo, atrakcyjny design, niezawodność oraz uniwersalność – to niewątpliwie cechy współczesnych SUV-ów. Nic dziwnego, że popularność tej klasy aut nad Wisłą wciąż rośnie, nie tylko wśród kobiet zresztą.

14.10.2019

Stać cię na nowego, świetnie wyglądającego, bezpiecznego i zaawansowanego technologicznie citroëna

Świat motoryzacji zmienia się w zawrotnym tempie. Kupiony dziś samochód będzie nieporównywalnie bardziej bezpieczny, wygodny i nowoczesny niż modele sprzed kilku lat. Tylko skąd wziąć na to pieniądze? Odpowiedź leży w nowoczesnych formach finansowania.

Czasy, w których samochody stawały się tylko większe i szybsze, dawno minęły. Prace nad rozwiązaniami z zakresu komfortu i bezpieczeństwa nabrały takiego tempa, że z każdym nowym modelem dostajemy samochód drastycznie różny od swojego poprzednika. Sytuację można porównać do zmieniających się smartfonów. O ile jednak tam dostajemy często "bajery", to tutaj są to rzeczy, z których naprawdę warto korzystać.

Doskonale widać to na przykładzie nowego Citroëna C5 Aircrossa. Oryginalnie zaprojektowane nadwozie typu SUV może skrywać m.in. reflektory Full LED, które do tego potrafią same przełączać się między światłami mijania a drogowymi. Auto może być opcjonalnie wyposażone w funkcję Highway Drive Assist, dzięki której potrafi samodzielnie dobierać prędkość do warunków na drodze oraz trzymać się pomiędzy liniami pasa ruchu. Co więcej, każdy C5 Aircross potrafi przypomnieć o konieczności zrobienia przerwy czy ostrzec przed ryzykiem wystąpienia kolizji.

Auto jest standardowo wyposażone w duży, 8-calowy ekran systemu multimedialnego z 6 głośnikami i możliwością podłączenia telefonu przez Bluetooth. Do tego ma elektrycznie sterowane szyby, automatycznie włączane wycieraczki i klimatyzację. Jest też praktyczne: drugi rząd siedzeń stanowią trzy niezależne fotele, a bagażnik może mieć nawet 720 litrów pojemności.

Pod maską może znaleźć się jeden z czterech silników o mocach od 130 do 180 KM. Z kolei za komfort jazdy odpowiada zawieszenie z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi oraz fotele Citroën Advanced Control dostępne bez dopłaty w każdej wersji wyposażenia (z wyjątkiem bazowej).

To wszystko musi pewnie sporo kosztować, prawda? Niekoniecznie. Citroën C5 Aircross w wersji Live z podstawowym, 130-konnym silnikiem benzynowym PureTech i manualną skrzynią biegów ma cenę 90 900 zł. Jednak decydując się na francuskiego SUV-a nie trzeba mieć odłożonych pieniędzy na koncie. Wszystko za sprawą korzystnego leasingu SimplyDrive.

Bez wpłaty własnej i z gwarancją wykupu

Sposób, w jaki działa SimplyDrive jest – jak sama nazwa wskazuje – prosty. W pierwszej kolejności wybierasz samochód. Po stworzeniu odpowiedniej konfiguracji kontaktujesz się z dealerem, który pomaga wybrać odpowiednią ofertę. W tym celu musisz określić trzy rzeczy. Pierwszym jest okres finansowania. Auto można leasingować przez 36 lub 48 miesięcy. Drugim elementem jest wysokość wpłaty własnej. W przypadku SimplyDrive przewidziane są cztery poziomy: 0, 10, 20 lub 30 proc. wartości auta. Dzięki temu można jeździć nowoczesnym SUV-em bez konieczności sięgania do portfela "na dzień dobry". Trzeci to deklarowany roczny przebieg. Raz jeszcze do wyboru są cztery możliwości: 10, 20, 30 i 40 tys. km.

Każdy z tych elementów wpływa na wysokość raty miesięcznej, jaką przyjdzie płacić za C5 Aircrossa. Oznacza to, że przy odpowiedniej konfiguracji leasingu, można jeździć nowoczesnym, stylowym i bezpiecznym SUV-em za zaledwie 1 139 zł netto miesięcznie, przy 0% wpłacie własnej! Rozkładając tę kwotę na dni łatwo zauważyć, że za auto płaci się tyle, co za lunch na mieście.

Po zakończeniu okresu leasingu samochód jest albo zwracany dealerowi, albo można go wykupić. Nawet jeśli zdecydujesz się na drugą opcję, nie musisz od razu wpłacać całej kwoty. Można ją rozłożyć na raty, których okres finansowania wynosi nawet 84 miesiące. Ostateczna cena, za jaką można wykupić auto jest określana przez rzeczoznawcę.

Czy to rozsądne?

Często wymienianym zastrzeżeniem do rozwiązań typu SimplyDrive jest fakt, że samochód tak naprawdę nie jest nasz. My jedynie płacimy za jego użytkowanie. Tylko czy dziś naprawdę wada? Moim zdaniem nie. Dzięki temu nie musimy się martwić o sprzedaż auta po kilku latach. Jeśli po zakończeniu okresu leasingu chcemy wymienić je na nowy model, po prostu przywozimy wóz do dealera i odbieramy nowy samochód.

Najważniejsze jednak, że dzięki tej formie finansowania znacznie więcej osób może pozwolić sobie na nowe auta. Jeśli wcześniej rozważali kilkuletni samochód klasy średniej, teraz mogą cieszyć się nowoczesnym SUV-em, który ma na pokładzie topowe systemy bezpieczeństwa oraz rozwiązania zauważalnie podnoszące komfort jazdy. A to wszystko za przystępną, miesięczną ratę i bez konieczności posiadania środków na wkład własny.

09.10.2019

Od designu do czterech kółek. Francuskie marki, które kocha świat

Elegancja, wysoka jakość i ciekawa historia – to cechy, które utożsamiamy z francuskimi markami niemal od zawsze. W jaki sposób udało im się podbić świat? I co oznacza francuskie DNA w ich produktach?

Francja elegancja

Stare powiedzenie głosi, że "ten, kto mówi po francusku, dysponuje najbardziej precyzyjnym instrumentem wyrażania się, jaki istnieje". Nim język angielski stał się współczesnym esperanto, to właśnie po francusku rozmawiali dyplomaci, artyści i poeci na całym świecie. I choć w tej dziedzinie mieszkańcy kraju nad Sekwaną musieli z niechęcią oddać pole Amerykanom i Anglikom, w branży prestiżowych marek wciąż nie mają sobie równych.

Dlaczego? Przede wszystkim wynika to z szacunku do tradycji. Marki rodem znad Sekwany opowiadają nam ciekawe historie. Dbają też o to, by wartości, którym są wierne, pozostawały ponadczasowe. Posiadają również wyjątkowy design. Francuskie produkty są bowiem nie tylko użyteczne, ale po prostu piękne.

Fragonard

Skoro już jesteśmy przy perfumach, warto zatrzymać się przy marce, która znana jest… ze swojego paryskiego muzeum. Perfumeria Fragonard powstała w 1926 r. w Grasse (Prowansja), gdzie zapachowe tradycje mają już kilkaset lat. Ich wyroby okazały się tak popularne, że 10 lat później otwarto filię w Paryżu.

Louis Vuitton

Louis Vuitton

Paryski dom mody powstał w 1853 r. w Paryżu i znany jest dzisiaj najbardziej z wyrobów skórzanych – zwłaszcza torebek, które wśród miłośniczek mody są niemalże Świętym Graalem.

Początki marki były skromne, Louis Vuitton zaczynał bowiem jako zwykły, niepozorny rzemieślnik. Zaprojektowane przez niego skrzynie podróżne oraz worki na wino miały funkcje przede wszystkim użytkowe. Ich wygląd bardzo się jednak spodobał cesarzowej Francji, Eugenii, która pomogła mu zdobyć swoimi projektami uznanie wyższych sfer Paryża. W 1930 r. firma zaprezentowała model Speedy torby podróżnej. Stał się on sławny dzięki aktorce Audrey Hepburn, która zażyczyła sobie od projektantów Louis Vuitton mniejszej, bardziej poręcznej wersji tej torby.

Co ciekawe, znane na całym świecie symbole marki – monogram LV oraz szachownica Damier zostały wprowadzone, by utrudnić kopiowanie wyrobów marki. Nie udało się – obliczono, że aż 99 proc. dostępnych na rynku torebek Louis Vuitton to podróbki niedoścignionego paryskiego wzorca.

Cartier

Kolejna marka, która zaczynała od jednego butiku, a skończyła na międzynarodowej sieci sklepów. Sztukę łączenia brylantów i złota firma opanowała do perfekcji. Cartierowi zawdzięczamy zegarek na opasce, bez którego trudno sobie wyobrazić dzisiejsze nadgarstki.

Marka powstała w 1847 r. w Paryżu. Właściciel pierwszego sklepu, Louis-François Cartier przejął zakład biżuteryjny po swoim mistrzu. Dzięki pracowitości, nienagannym manierom oraz talentowi udało mu się swoimi wyrobami zdobyć paryskie salony. Potomkowie Cartiera rozbudowali zasięg marki, tworząc filie z charakterystycznym logo w Londynie, Nowym Jorku i Petersburgu.

Biżuteria Cartier nie podąża za trendami we wzornictwie biżuterii i zegarków - ona je tworzy! Zarazem chętnie odwołuje się do tradycji, nawiązując w swoich projektach do biżuterii antycznej. Stąd jej popularność wśród prawdziwych (księżna Kate Middleton) i fikcyjnych (Kleopatra grana przez Elizabeth Taylor) koronowanych głów.

Chanel

- Nie zajmuję się modą, jestem nią - mawiała Coco Chanel, projektantka, która zrewolucjonizowała świat mody. Pierwszy sklep założyła w 1913 r. w Paryżu (a gdzieżby indziej?) i od razu zaczęła łamać wszystkie konwenanse.

Coco Chanel

Wyciągnęła kobiety ze sztywnych wiktoriańskich gorsetów, w swoich ubraniach stawiając przede wszystkim na wygodę. Lubiła czerń i na dodatek zaczęła, o zgrozo, namawiać kobiety do noszenia spodni. Choć ówcześni projektanci i stróże moralności przecierali oczy ze zdumienia, świat przyznał projektantce rację. W latach 30-tych XX wieku była już niekwestionowaną królową designu.

Obecnie dom mody Chanel to absolutna wyrocznia w sprawach odzieży i biżuterii. Trzeba się z nim liczyć podczas każdego sezonu. Marka znana jest również z perfum. Powstały w 1921 r. Chanel No. 5 do dziś utrzymuje się na szczycie najbardziej ekskluzywnych zapachów.

Citroën

Francuski design świetnie łączy się również z myślą technologiczną, a najlepiej widzimy to w dziedzinie motoryzacji. André Citroën, twórca jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek samochodów na świecie, urodził się w 1878 r. w Paryżu.

Miał, co ciekawe, polskie korzenie, gdyż jego matka pochodziła z Warszawy. Na tym zresztą związki Citroëna z Polską nie skończyły się. Na początku XX wieku André odbył podróż do Polski (wówczas część Imperium Rosyjskiego), gdzie odkrył tani sposób wytwarzania przekładni zębatych. Kupił na niego patent i wrócił do Francji, gdzie otworzył fabrykę zajmującą się wytwarzaniem kół zębatych. Do dziś ich symbol znajduje się w logo firmy w postaci charakterystycznej "choinki". Po wizycie w fabryce Forda w Detroit, André Citroën zabrał się na poważnie za produkcję samochodów.

Od tamtego czasu powstało wiele kultowych już modeli samochodów Citroën – C4, 2CV, DS, CX. Obecnie na rynku ogromną popularnością cieszą się modele: osobowy C3 i osobowo-dostawczy Berlingo. Citroën już od pierwszych modeli cieszył się opinią auta ekonomicznego i niezawodnego, o ciekawym, nierzadko dość odważnym designie (model 2CV). Zgodnie z europejską filozofią pracy, André Citroën znany był z tworzenia atmosfery przyjaznej dla swoich pracowników. Tej zasadzie marka wierna jest do dzisiaj.

30.09.2019

Bezpieczna podróż całej rodziny. Zadbaj o jej komfort

Podróż całą rodziną to nie lada wyczyn już na poziomie organizacji takiego przedsięwzięcia. Podstawą jest na pewno wygodny i bezpieczny samochód. W końcu spędza się w nim sporo czasu podczas dłuższych wypraw. Jednak bezpieczeństwo to już nie tylko bezpieczny fotelik, ale wiele innych rozwiązań, które proponują producenci aut.

Im większa rodzina, tym większy samochód - to oczywiste. Coraz częściej wybieramy SUVy lub crossovery, które spełniają wiele oczekiwań względem komfortowej podróży. Bo nie liczy się tu tylko to, co odczuwa kierowca, ale i współpasażerowie, dla których droga wcale nie musi być nudna i niewygodna.

Podstawa - fotelik

Musimy dbać o wygodę i bezpieczeństwo najmłodszych pasażerów. Zgodnie z przepisami o ruchu drogowym dziecko powinno podróżować w specjalnym foteliku przystosowanym do jego masy i wzrostu. Tak więc mamy foteliki wpinane (tzw. Isofix), jak i te zapinane pasem wraz z dzieckiem. Producenci prześcigają się w rozwiązaniach. Foteliki dla najmłodszych dzieci są przystosowane do pozycji leżącej. Dla starszych niektóre mają również te funkcje (lub chociaż odgięcie zagłówka lekko do tyłu).

Jednak to, na co należy zwrócić największą uwagę, to atesty. Im wyżej fotelik w rankingach pod kątem atestów – tym lepiej. Często idzie za tym cena, ale na bezpieczeństwie najmłodszych nie ma co oszczędzać.

Konstrukcja – to się liczy

Fotelik to jednak nie wszystko. Konstrukcja samochodu ma duży wpływ na poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Wśród SUVów możemy znaleźć Citroëna C5 Aircross, który nie dość, że spokojnie pomieści pięć osób wraz z bagażem, to wspiął się na naprawdę wysokie podium w kategorii bezpieczeństwa i najwyższej wersji wyposażenia, otrzymał maksymalną liczbę gwiazdek w teście Euro NCAP przeprowadzonym w kwietniu 2019. To dowód na wyróżnienie tego samochodu pod względem bezpieczeństwa czynnego, biernego oraz bezpieczeństwa pieszych.

Euro NCAP

European New Car Assessment Programme

To niezależna niedochodowa organizacja ds. oceny bezpieczeństwa pojazdów, sponsorowana przez różne niezależne organizacje, wspierana przez rządy niektórych krajów europejskich. Powstała w 1997 roku. Jej głównym celem było testowanie samochodów (kupowanych za własne pieniądze) w zakresie bezpieczeństwa biernego. Głównym elementem tegoż testu był test zderzeniowy (ang. crash test). Organizacja przyczyniła się do rozwoju bezpieczeństwa.

Sama stylistyka nadwozia pokazuje, że konstrukcja auta jest solidna. Maskę, która jest wysoko poprowadzona, podkreślono przez chromowane szewrony i listwy. Skrywają one elementy identyfikacji świetlnej. Tak więc konstrukcja auta może wpływać na komfort i bezpieczeństwo jazdy – zarówno dla kierowców, pasażerów, jak i osób znajdujących się poza pojazdem.

Design i relaks idą w parze

Nowoczesny design samochodów wcale nie oznacza braku funkcjonalności. Połączenie tych dwóch składowych przekłada się na wygodną, a wręcz relaksującą podróż. W najnowszym SUV-ie Citroëna, znajdziemy wygodne fotele - zwane Advanced Comfort Seats. Konstruktorzy specjalnie postawili tu na większy komfort jazdy specjalnie dobierając materiały wypełnienia a także wykończenia siedzeń tak, by kierowca i pasażerowie mieli poczucie jazdy w wygodnym fotelu, jaki można by znaleźć w domu. Zawieszenie z progresywnymi poduszkami hydraulicznymi, wbudowanymi w konstrukcję amortyzatora, wybiera wszelakie nierówności nawierzchni, po której samochód się porusza - przywracając słynne z Citroënów produkowanych w przeszłości wrażenie latania ponad nawierzchnią na magicznym dywanie. Jeżdżąc tym samochodem można też cieszyć się dużą ilością naturalnego światła, dzięki panoramicznemu dachowi oraz dużym szybom przedniej i większym oknom bocznym.

Fotele w Citroenie C5 Aircross

Komfort jazdy podkreślają też elementy takie, jak opcjonalny masaż w siedzeniach przednich, czy możliwość złożenia całkowicie tylnych siedzeń tak, by z tyłu można było otrzymać całkowicie płaską podłogę.

Ot, technologia

Nowoczesne auto to technologia. Bez wszelkiego rodzaju systemów w zasadzie nie wyobrażamy sobie już jazdy. Kamera cofania, nawigacja, system rozpoznawania pieszych czy kontrola martwego pola to jedne z wielu udogodnień. Dodajmy jeszcze możliwość łączenia się urządzeń typu smartfon czy tablet z samochodowym komputerem, co podnosi komfort i bezpieczeństwo jazdy – dzięki temu możemy w trakcie jazdy rozmawiać przez telefon, nie zajmując ręki. Możliwość słuchania np. audiobooków przez najmłodszych czy oglądania bajek sprawia, że są to funkcje uprzyjemniające drogę, jak i często ratujące rodziców przed marudzącą latoroślą. W SUVie Citroëna, modelu C5 Aircross umożliwia to funkcja Mirror Screen, która pozwala bezpiecznie korzystać z multimediów i ulubionych aplikacji za pośrednictwem 8-calowego ekranu dotykowego.

Podczas rodzinnych wypraw samochodem liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo i komfort jazdy. Jednak design i funkcjonalność współczesnych aut idą w parze, więc łatwiej jest wybrać takie, które będzie odpowiadało potrzebom naszych podróżników, jak i spełni potrzeby estetyczne. Nie musimy iść na kompromisy przy wyborze auta – możemy mieć wszystko, czego nam potrzeba!

27.08.2019

Firma, która widziała przyszłość - Citroën zawsze wyprzedzał swoje czasy

Można z całą pewnością stwierdzić, że w historii motoryzacji nie było drugiego tak innowacyjnego producenta jak Citroen. Tak, tak. Niektórzy próbują chwalić się swoją pomysłowością techniczną w licznych reklamach, ale historii nie da się tak łatwo zmodyfikować.

Wszystko zaczęło się w... Polsce. Matka André Citroëna, Masza Amelia Kleinman, pochodziła z naszego kraju i 22-letni przystojny pół-Francuz, pół-Holender zwiedzał jedną z fabryk w kraju ojczystym matki, konkretnie w Łodzi, gdzie dostrzegł ciekawie zazębione wielkie koła napędowe. Drewniane koła miały zęby daszkowe, których współpraca odbywała się tak, że nie występowały tam siły niszczące owe zęby.

Citroën kupił od Polaka patent na takie szczególne koła zębate i na jego bazie stworzył własny patent, dzięki któremu mógł rozpocząć produkcję zębatych kół stalowych. Od tej pory z tego rozwiązania korzystali francuscy producenci automobili, używano ich także w przemyśle okrętowym. Podczas pierwszej wojny światowej zbił majątek na produkcji broni, zdobywając doświadczenie w masowej produkcji elementów wymagających szczególnej dokładności.

Już podczas działań wojennych Citroën myślał o otwarciu fabryki samochodów jako sposobu na poszerzenie działalności. Początkowo planował zrobić to samo, co konkurenci, czyli auto klasy, którą według dzisiejszych kryteriów nazwalibyśmy "premium". Potem zorientował się, że kluczem do sukcesu na zatłoczonym rynku jest coś innego: produkcja prostego, niezawodnego samochodu w sposób tak wydajny, by jego cena okazała się niższa niż konkurentów.

Pierwszy samochód marki Citroën - model 5CV - auto tak dobre, że przejechało całą Australię po obwodzie.

Dokładnie to uczynił, a produkcję swego pierwszego auta uruchomił ledwie 4 miesiące po podpisaniu zawieszenia broni. Model 5 CV, który zadebiutował w 1921 roku, był autem tak dobrym, że nie tylko jako pierwszy samochód objechał cała Australię po obwodzie, to jeszcze został bezwstydnie skopiowany przez niemieckiego Opla i wprowadzony do produkcji jako model Laubfrosch (Citroën przegrał procesy o prawa do modelu przed niemieckimi sądami, ale niedawny zakup marki Opel przez koncern PSA, zawierający markę Citroën, dowodzi, że sprawiedliwość dziejowa jednak istnieje).

Bardzo ważną postacią, która przez wiele lat współpracowała z Citroënem, był Amerykanin, Edward G. Budd, znany z produkcji stalowych wagonów kolejowych Pullmana. Swoją drogą André Citroen zawsze miał talent do wynajmowania najbardziej utalentowanych ludzi... Budd, którego firma przez wiele lat później wytwarzała stalowe elementy nadwozi samochodowych dla różnych producentów, pomógł Citroënowi wprowadzić do produkcji pierwszy europejski samochód o konstrukcji całkowicie stalowej (bez elementów drewnianych w nadwoziu), model B10.

Pojazdy terenowe Citroën-Kégresse to inny ciekawy rozdział innowacyjnej historii Citroëna. Pan Adolphe Kégresse to genialny inżynier, który pracował kiedyś dla Cara Rosji, głównie nad rozwiązaniami napędu gąsienicowego dla samochodów, bardzo potrzebnego na rozległych bezdrożach, które stanowią większość rosyjskiego terytorium. Po rewolucji bolszewickiej powrócił do ojczystej Francji i zaczął współpracować z marką, której znakiem handlowym były dwa daszkowe koła zębate.

Auta Citroëna o napędzie półgąsienicowym nie tylko sprawdzały się we francuskich koloniach oraz w armii (korzystała z nich także armia międzywojennej Polski), ale także stały się narzędziem nowoczesnych, przełomowych działań, które dzisiaj określilibyśmy jako "Public Relations". Za pomocą półgąsienicowych pojazdów Citroën zorganizował trzy wielkie wyprawy naukowe, na które zabierano także dziennikarzy, o nazwach Croisière Jaune (w Azji), Croisière Blanche (w Ameryce Północnej) oraz Croisière Noire (na Czarnym Lądzie). Nazwa marki stała się synonimem postępu, nowatorskich rozwiązań i odkryć naukowych, wspomagających rozwój przemysłu.

Wspomniany wcześniej Budd pomógł Citroënowi uruchomić w słynnej (pierwszej tego typu w Europie) fabryce na Quai de Javel w Paryżu produkcję samochodu, który zapoczątkował trend, trwający w istocie do dzisiaj: nadwozie samonośne, pozbawione osobnej ramy, niezależne zawieszenie wszystkich kół, a także przedni napęd, przy czym silnik zblokowany ze skrzynią biegów montowany był w aucie jako jeden wielki podzespół.

Słynna fabryka Citroëna na Quai de Javel

To gwałtownie upraszczało proces produkcyjny, obniżając koszty i całkowicie zmieniając przyzwyczajenia klientów. Auto było łatwe w prowadzeniu, wybaczające wiele błędów szofera, szybkie i atrakcyjne cenowo. Nazywało się "Traction Avant", czyli "Przedni Napęd". Wprowadzenie nowego samochodu do produkcji seryjnej wymagało przebudowania fabryki i sprowadziło kłopoty finansowe, czego efektem było przejęcie marki Citroen przez koncern Michelin.

Jednak Śmierć Andre Citroëna w 1935 roku nie zahamowała procesów innowacyjnych w firmie, którą kierował od tej pory Pierre-Joules Boulanger - kolejny wizjoner. Podczas niemieckiej okupacji Francji Boulanger odmówił spotkania z profesorem Porsche i polecił swoim podwładnym potajemnie projektować samochody, które powinny trafić do produkcji natychmiast po wyzwoleniu. Pracowano zatem w ukryciu nad autami, które potem opinia publiczna poznała jako Citroena 2CV, furgonetkę typu H oraz przełomowego pod wieloma względami Citroena DS.

Prosty i wesoły 2CV pozostał w produkcji aż do roku 1990, ale najważniejszym chyba autem w historii francuskiej marki pozostaje właśnie DS (od Déesse - Bogini), pokazany publicznie w 1955 roku. Samochód ten nie tylko uratował życie prezydenta de Gaulle'a podczas zamachu zorganizowanego przez OAS, ale przede wszystkim w sposób niezwykle drastyczny pokazał, że wszystkie inne samochody świata to przestarzały złom.

Sylwetka opracowana przez uzdolnionego Flaminio Bertoniego (twórcę stylistyki Traction Avant i wielu innych ważnych Citroenów) została sprawdzona w tunelu aerodynamicznym, z którego Citroen korzystał od początku lat 50. Dzięki temu przy 160 km/h w Citroenie DS było ciszej niż w klockowatych wozach europejskiej i amerykańskiej konkurencji. Największe cuda schowano jednak pod blachami nadwozia: wysokociśnieniowy system hydrauliczny obsługiwał hamulce, wspomaganie układu kierowniczego i samopoziomowanie zawieszenia.

Zawieszenie hydropneumatyczne stało się na lata synonimem postępu technicznego marki: w sumie aut z takim zawieszeniem w historii Citroëna wyprodukowano ponad 9 milionów. Dziennikarze testujący pierwsze Citroeny DS zachwycali się jazdą jak na czarodziejskim dywanie, a automatyczne samopoziomowanie nie tylko zachowywało stały prześwit i zachowanie auta bez względu na obciążenie, lecz także pozwalało na jazdę ze zdemontowanym jednym tylnym kołem.

Tego nie potrafił absolutnie żaden inny samochód na świecie. Licencję na zawieszenie Citroëna kupił Rolls-Royce, a inni producenci bezskutecznie starali się rozwinąć równie dobry system, nie kupując jednocześnie francuskiego patentu. Warto dodać, że to właśnie w modelu DS pojawiły się pierwsze na świecie seryjnie produkowane reflektory, poruszające się na boki wraz ze skrętem kół.

Kierownictwo Citroëna postanowiło wejść w lata 70. z nowym programem działań, jednym z elementów którego było zakupienie włoskiej marki Maserati, innym zaś nawiązanie współpracy z niemiecką marką NSU, producentem silników Wankla (z obracającym się tłokiem). Wielu producentów spoglądało wtedy z nadzieją na silniki Wankla, albowiem ich tradycyjnie mierzona pojemność skokowa była mniejsza niż tradycyjnych silników o podobnej mocy.

Powojenny system podatku drogowego we Francji mocno penalizował silniki o większej pojemności, szukano więc sposobu na ominięcie przepisów mocno ograniczających penetrację rynku. W typowym dla Citroëna stylu Francuzi nie tylko opracowali seryjny silnik Wankla i zaczęli montować go w produkowanym w małej serii modelu GS Birotor, ale także rozpoczęli prace nad własnym śmigłowcem napędzanym takim silnikiem. Tak, ten helikopter o nazwie RE-2 nawet latał, i to nieźle.

Citroen SM miał 3-litrowy silnik V6 z Maserati i powalał wyglądem. Do dziś przypomina bardziej prototyp niż samochód produkcyjny!

Dzięki Maserati Citroën zyskał możliwość zbudowania wyjątkowego samochodu, modelu SM. Dwudrzwiowe cudo miało hydropneumatyczne zawieszenie podobne do tego z modelu DS, ale zostało zaprojektowane od podstaw wokół wspaniałego, 3-litrowego widlastego silnika z Modeny. Citroën SM był także pierwszym autem, w którym zastosowano zupełnie nowy system wspomagania układu kierowniczego o nazwie DIRAVI, w którym kierownica, obracająca się przy użyciu znikomej siły przez kierowcę, sama automatycznie powracał do położenia neutralnego.

Z kolei powstające wtedy nowe modele Maserati zawierały technologie opracowane przez inżynierów Citroena, między innymi wysokociśnieniową hydraulikę wraz z hydropneumatycznym zawieszeniem. Produkowany w latach 1974-1991 model CX, następca legendarnego DS, przejął wiele technologii z modelu SM, a jego nazwa pochodziła od symbolu współczynnika oporu powietrza - tak wydajne aerodynamicznie było to auto. Citroen CX został wybrany głosami znanych dziennikarzy Europejskim Samochodem Roku w 1975 r. Jego sukces powtórzył następca, model XM, w roku 1990.

System zawieszenia hydropneumatycznego stale rozwijano, jedną z jego bardziej zaawansowanych form było rozwiązanie znane jako "Hydractive", z elektronicznym sterowaniem biorącym pod uwagę prędkość jazdy auta, kąt skrętu przednich kół oraz inne czynniki. W zależności od sytuacji dodatkowa sfera wypełniona gazem i płynem hydraulicznym była włączana do obiegu, dzięki temu zawieszenie świetnie amortyzowało drgania podczas jazdy na wprost, przy jednoczesnym ograniczeniu przechyłów w zakrętach.

W niewielkich seriach budowano samochód Citroën Xantia Activa ze sterowaną elektronicznie redukcją przechyłów. W słynnym "teście łosia" szwedzkiego magazynu "Teknikens Värld" to właśnie Xantia Activa dzierży palmę pierwszeństwa jako auto, które pokonało próbę z największą prędkością, szybciej od ultrasportowego McLarena 675LT.

Innowacje Citroëna nie ograniczyły się nigdy do świata samochodów cywilnych, jest bowiem jedyną marką samochodową, która ma na koncie tytuły mistrza świata w aż trzech dyscyplinach sportów motorowych. Citroën zdobył takie trofeum w terenowych rajdach długodystansowych, w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Świata, a także w wyścigowych mistrzostwach świata samochodów turystycznych (WTCC).

Dziś, gdy motoryzacyjnym światem rządzą inne prawa niż w czasach, gdy André Citroën budował swoje technologiczne imperium, Citroën nadal podtrzymuje tradycję tworzenia technicznych innowacji. I tak na przykład w aktualnym modelu Citroen C4 Cactus mamy do czynienia nie tylko z elastycznymi panelami AirBump w dolnej części drzwi, lecz także z zawieszeniem PHC, wykorzystującym dodatkowe odbojniki hydrauliczne, gwałtownie poprawiające komfort resorowania na nierównych drogach.

Ponadto w aucie stosuje się fotele nowej konstrukcji, współgrające z pracą zawieszenia, lepiej tłumiące niepożądane drgania docierające do ciał podróżnych. Naturalnie samochód może być wyposażony w funkcję automatycznego hamowania awaryjnego oraz liczne technologie informatyczne, integrujące elektronikę wozu ze smartfonami i zawartymi na nich danymi. Jak widać, innowacje to część DNA marki Citroen, część, której na pewno nigdy nie zabraknie.

17.07.2019

Mistrz Citroën - pół Polak, pół Francuz - zawdzięczamy mu więcej, niż by się wydawało

André Citroën miał ogromny wpływ na rozwój przemysłu samochodowego we Francji i reszcie Europy, wpływ, o którym z perspektywy czasu łatwo zapomnieć. Był też wybitnym innowatorem w innych dziedzinach.

Francuski Ford
Choć jego matka była Polką, nazywa się go czasem "francuskim Henry Fordem" i ma to wiele wspólnego z rzeczywistością: to on rozpoczął w 1919 roku produkcję pierwszego francuskiego auta, wykonywanego z użyciem amerykańskich technologii masowej produkcji (praca na taśmie montażowej).

To za jego sprawą powstał ultranowoczesny na owe czasy model Traction Avant, wyprodukowany w 750 tysiącach sztuk przez 23 lata, auto z samonośnym nadwoziem, przednim napędem i niezależnym zawieszeniem wszystkich kół. Podczas pierwszej wojny światowej stosował te same techniki masowej produkcji do wytwarzania amunicji dla francuskiej armii, zdobywając cenne doświadczenia w zakresie produkcji precyzyjnie wykonanych elementów.

Zaraz po Ameryce
W 1924 zreorganizował paryskie przedsiębiorstwo taksówkowe. Także jemu Francja zawdzięczała sieć szybkich połączeń autobusowych na przedmieściach i w mniejszych miastach. Wreszcie otwierał przedstawicielstwa marki Citroën w całej Europie. Po 10 latach istnienia firmy Citroën stał się czwartym największym producentem samochodów w świecie i zarazem największym producentem samochodów poza USA.

W 1929 roku fabryka przy Quai de Javel wytworzyła ponad 100 tysięcy aut, następnym razem takie wielkości pojawiły się na Starym Kontynencie dopiero w latach 50. XX wieku. W 1931 roku, w uznaniu zasług André Citroëna dla rozwoju cywilizacji i postępu technicznego rząd Francji przyznał mu Krzyż Oficerski Legii Honorowej.

Mistrz marketingu
Citroën poczynił także ogromne postępy w zupełnie odmiennej od produkcji aut dziedzinie: był pionierem nowoczesnego marketingu. To on rozświetlił Łuk Triumfalny w Paryżu, robiąc z tej iluminacji prezent dla mieszkańców stolicy Francji. To on zatrudniał literatów i artystów plastyków do tworzenia wybitnych pod względem wizualnym i tekstowym broszur tudzież ilustrowanych katalogów.

Citroën był pionierem reklamy - to on wymyślił, by powiesić gigantyczną, świecącą nazwę firmy na Wieży Eiffla.

To on umieścił największą na świecie świetlną reklamę marki Citroen na Wieży Eiffla. Jej uruchomienie w lipcu 1925 roku było wielkim wydarzeniem: litery miały po 30 metrów wysokości i tworzyło je 250 żarówek - niecodzienną reklamę Citroëna widać było z miejscowości oddalonych od centrum Paryża o 100 kilometrów. Początkowo iluminacja stalowej wieży uświetniła otwarcie międzynarodowej wystawy Exposition des Arts Decoratifs et Industriels, uważanej za miejsce narodzin ruchu Art Deco, ale efekt działania reklamy był tak silny, że Citroën płacił za swoje nazwisko na Wieży Eiffla jeszcze przez kolejnych dziesięć lat.

Citroën starał się być zawsze w centrum wydarzeń, które poruszały i podniecały opinię publiczną, toteż w maju 1927 roku zorganizował ogromne przyjęcie na cześć amerykańskiego pilota, Charlesa Lindbergha, który właśnie samotnie przeleciał Atlantyk na trasie z USA do Francji. Na oficjalnej ceremonii, mającej uczcić wyczyn pilota, dzieci Citroëna wręczyły prezent amerykańskiemu bohaterowi, o czym nie omieszkały wspomnieć wszystkie gazety.

Szczypta historii
W tym miejscu, choć nia ma to związku z samochodami, warto może przypomnieć rolę, jaką pełniła Wieża Eiffla (La Tour Eiffel) i skąd się wzięła, a także dlaczego kontrowersyjna z początku reklama Citroëna była kolejnym budzącym emocje epizodem w burzliwej historii tej budowli.

Na pomysł budowy stalowej, ażurowej wieży, mającej stać się najwyższą zbudowaną przez człowieka budowlą na Ziemi (tytuł ten dzierżyła do 1930 roku) wpadło dwóch inżynierów z biura konstrukcyjnego prowadzonego przez Gustava Eiffela - Maurice Koechlin i Émile Nouguier. Przygotowali oni wstępny projekt, dla którego sam Eiffel początkowo wykazywał niewielki entuzjazm, ale po jego dopracowaniu odkupił prawa do niego od swoich współpracowników.

320-metrową wieżę budowano w latach 1887-1889: miała stać się bramą wejściową na teren Wystawy Światowej w 1889 roku, mającej upamiętnić stulecie rewolucji francuskiej. Wieżę montowano z ponad 18 tysięcy elementów, nitowanych w Levallois-Peret. Stalowa konstrukcja bez wind i instalacji waży 7300 ton, a użyto w niej 2,5 miliona nitów. Jeszcze przed budową wielu niedowiarków stawiało opór, twierdząc, że taka konstrukcja nie ma prawa bytu i na pewno się zawali, zaś podczas budowy gazety często pisały o niechybnej katastrofie i rzekomej chorobie umysłowej Eiffela.

Zamiaszkujący Paryż artyści protestowali przeciwko temu zamachowi na piękno historycznego miasta. Podobno po zakończeniu budowy Guy de Maupassant jadał obiady w restauracji na wieży, gdyż było to jedyne miejsce w Paryżu, z którego wieży nie było widać... Dziś oczywiście wieża jest symbolem stolicy Francji i na pewno nikt sobie już nie wyobraża tego miasta bez niej (podobna wieża miała wkrótce później powstać w Londynie, ale nigdy jej nie zbudowano). Gdy Citroën polecił zainstalować na konstrukcji swoją świetlną reklamę, wielu protestowało, traktując to jako niedozwoloną ingerencję w krajobraz miasta. Cóż, może ludzie po prostu nie lubią zmian.

Od kołyski
André-Gustave Citroën stał się także pierwszym producentem aut, który starał się przyzwyczajać klientów do marki Citroën już od przedszkola. Dziś ten rodzaj oddziaływania na młodych konsumentów, choćby przez pozornie niewinne przekazy w mediach społecznościowych, wydaje się czymś normalnym, w początkach lat 20. XX wieku był niczym trzęsienie ziemi.

Zaczął od produkcji samochodów-zabawek, i to już w 1923 roku, a zatem w trzy lata po otwarciu słynnej fabryki przy Quai de Javel. Miniaturki, wykonane z rzadką wtedy pieczołowitością, w pełni odpowiadały wyglądem produkowanym przez Citroena modelom, były to zatem nie proste zabawki, ale praktycznie modele redukcyjne.

Citroën chciał wychowywać europejskie dzieci na lojalnych nabywców, którymi mogły się stać, gdy dorosną. Jak sam mawiał, chciał, by dzieci nie mówiły "Podaj mi modelik samochodu", ale "podaj mi mojego Citroëna". Uważał, że pierwszymi trzema słowami, których powinno nauczyć się małe dziecko, winny być mama, tata i Citroën. Był pewien, że dzięki takiej pracy u podstaw dorośli konsumenci kupią produkowane przez niego auta, bo będą im się pozytywnie kojarzyły z miłymi wspomnieniami z dzieciństwa.

Wyścigi maluchów i kolejny polski akcent
Po modelach przyszedł czas na produkcję pięknie wykonanych zabawkowych warsztatów, baz transportowych i remiz strażackich, a od 1927 na seryjne wytwarzanie sławnych samochodzików "Citroënette". Autka, stanowiące nadal wierne kopie prawdziwych modeli Citroëna, które każde dziecko widziało na ulicach europejskich miast, były napędzane pedałami albo... silnikiem elektrycznym!

Organizowano dla nich w miejscowościach urlopowych konkursy elegancji, jak dla prawdziwych, szykownych wozów, a także wyścigi. To bardzo mało znany fakt, ale samochodziki Citroënette sprzedawano z powodzeniem także w Polsce przed drugą wojną światową. Co więcej, przed ulicznymi wyścigami samochodowymi, przyciągającymi najlepszych europejskich mistrzów kierownicy, a znanych jako Grand Prix Lwowa (1930-33) urządzano wyścigi dzieci na tej samej trudnej trasie w samochodzikach produkowanych przez Citroëna.

Na gąsienicach
Pojazdy terenowe Citroën-Kégresse to ważny, choć częściowo zapomniany rozdział historii francuskiej marki. Inżynier Adolphe Kégresse pracował kiedyś dla rosyjskiego cara, głównie nad rozwiązaniami napędu gąsienicowego dla samochodów, jakże potrzebnych na bezdrożach Rosji. Po rewolucji bolszewickiej 1917 roku powrócił do ojczystej Francji i zaczął współpracować z Citroënem.

Auta Citroena o napędzie półgasienicowym, o nazwie Citroën-Kégressestały się narzędziem nowoczesnych, przełomowych działań promocyjnych. Citroën mianowicie zorganizował trzy wielkie transkontynentalne wyprawy naukowe, na które zabierano także dziennikarzy, o nazwach Croisière Jaune (15 tysięcy kilometrów z Bagdadu do Pekinu), Croisière Blanche (w Ameryce Północnej, między wybrzeżami Kanady) oraz Croisière Noire (12 tysięcy kilometrów na Czarnym Lądzie, w tym przez nieznane tereny Sahary).

Nazwa marki stała się synonimem postępu, nowatorskich rozwiązań i odkryć naukowych, wspomagających rozwój przemysłu, a kroniki filmowe pełne były obrazów bohaterskich podróżników, podążających szlakami, którymi przed nimi nie przejechał żaden pojazd mechaniczny. O wszystkich Croisière rysowano także komiksy dla dzieci. Zresztą rozwiązanie pojazdu półgąsienicowego stało się za sprawą Citroëna bardzo popularne w świecie, takie pojazdy wojskowe podczas drugiej wojny światowej produkowali i Amerykanie, i Niemcy.

Mistrz
Andre Citroën nie tylko miał smykałkę do dobierani sobie utalentowanych współpracowników, ale także do wymyślania bardzo świeżych pomysłów na promocję produktów własnej firmy, nawet nie tyle produktów, co pewnej filozofii technologicznej, spojrzenia na świat oczami marki Citroën. Pod tym względem niewiele się zmieniło: Citroën nadal podąża ścieżką wytyczoną przez syna Polki i Holendra, tworząc wyrafinowane pod względem technologicznym produkty, które podobają się klientom na całym świecie.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.